Komentarz
„Siedem żywotów i prawdziwa śmierć” - Andrzej Grzyb
Ekstrakt z powieści „Siedem żywotów i prawdziwa śmierć” napisanego przez Andrzeja Grzyba mówi o kryzysie w Polsce. Tekst można podzielić na dwie główne części: pierwszy fragment jest wypowiedzią księdza Bączkowskiego w formie przemówienia, o tonie formalnym i patetycznym, natomiast druga część tekstu jest dialogiem, rozmową między kilkoma bohaterami którzy wyjawiają swoje opinie na temat wcześniejszej wypowiedzi. Następnie pojawia się opis pewnej sytuacji, druga część napisana jest językiem prostym i potocznym.
Fragment powieści rozpoczyna się zdaniem otwierającym : „Niezmiernie ciężkie przeżywamy teraz czasy.” które rozpoczyna przemówienie i wprowadza w tło całego tekstu. Narrator jest raczej wszystkowiedzący, a jego wypowiedz jest skierowana do wszystkich polaków „Wszyscy musimy się bić w piersi”. Paragraf ten napisany jest w trzeciej osobie liczby mnogiej dzięki czemu mówca jednoczy się z resztą narodu. Po formie i wypowiedziach użytych w tekście możemy z łatwością stwierdzić że przemówienie zostało wcześniej przemyślanie i uporządkowane. Długość zdań w tekście są mieszane, można wydedukować zdania o trybie rozkazującym „Wszyscy musimy się bić w pierś i powiedzieć: moja wina”. Autor używa wiele słów typowo chrześcijańskich „wola Boża”, „przez modlitwę” iż jest on, jak dowiadujemy się na końcu tego fragmentu, księdzem. „Ale czy jesteśmy bez winy?”, „Bądźmy szczerymi?” są to pytania retoryczne które w wypowiedzi, mają na celu zainteresowanie odbiorców, i nakłonienia ich do przemyśleń czy nie są winni przesilenia ekonomicznego w kraju o którym jest mowa w tekście. Narrator używa słów w formie archaicznej „zakupywać”, „czem”, „tem”, „okrycie”, „biadania” które odzwierciedlają rok 1925, w którym przemowa ta została wygłoszona. Motyw winy pojawia się w tekście kilka razy, „zawiniliśmy” jest powtórzone w dwóch zdaniach, narrator pisze w ten sposób aby obudzić w narodzie poczucie winy i aby pokutować za złe postępowanie wobec rozwoju narodu. Ksiądz głośno podkreśla hasło „Módl się i pracuj!”, według niego, dzięki ciężkiej pracy pobłogosławionej przez boga, nasz kraj dozna rozkwitu i potęgi. Wypowiedź narratora mówi szczerze i bezpośrednio o problemach istniejących w kraju, skierowana jest do czytelników i wywołuje w nich poczucie winy. Nie jest to wypowiedz sympatyczna lecz można w niej odczuć troskę o rozwój narodu i kraju.